Moje zabawki czyli czym Kretka mazia po paznokciach :)

by - 21 listopada

Uwaga będzie długo ;)

Mąż mi ostatnio powiedział, że ja to trochę wariatka jestem, bo “prędzej Ci się to wszystko popsuje niż to zużyjesz”. No prawda, nie da się ukryć. Ale ja to lubię mieć z czego wybierać, a nie że narzucone coś z góry, no i trzeba się dostosować. Zwykłymi lakierami jak malowałam, to też zasobną kolekcję zawsze miałam :D

Ale do rzeczy.

Aktualnie w swojej kolekcji posiadam
50 lakierów hybrydowych (i kilka sztuk jeszcze jest w drodze) wśród których są lakiery dostępne w Polsce, jak również lakiery, które przyleciały do mnie prosto z Chin, a zostały zakupione na Aliexpress (moje ostatnio lekkie uzależnienie, listonosz to mnie już chyba pomału ma dość - a to dopiero początek;))



Od czego zaczynałam?

Kurcze nie pamiętam kiedy to było, ale już dawno (ok. 3 lata temu na pewno) pewnego wieczoru postanowiłam kupić zestaw startowy do wykonania manicure hybrydowego. Niewiele myśląc odpaliłam Allegro, wpisałam w wyszukiwarce “zestaw startowy do hybryd” i oto oczętom mym ukazała się spora lista tańszych/droższych,  o mniejszej/większej ilości elementów zestawów. Który tu wybrać. Niewiele myśląc wzięłam chyba jeden z pierwszych na liście. Co zawierał? Podstawowe rzeczy: lampa UV, primer, baza&top w jednym, aceton, cleaner, waciki bezpyłowe, 4 lakiery hybrydowe-kolor do wyboru (wybrałam wtedy beżowy, czerwony, miętowy z drobinkami i fioletowy z drobinkami) Zestaw ten był firmy EM Nail Professional. Zamówiłam. W między czasie w internetach poczytałam co, jak i w jakiej kolejności robić. Gdyby ktoś potrzebował tutaj krótka instrukcja. Przyszła paczka. Szybsze bicie serca podczas odpakowywania. Wszystko jest jak w zamówieniu. Pora przetestować. Było już późno i ciemno, ale to nic, trzeba przetestować. Ochoczo zabrałam się za robótkę. Wybrałam najjaśniejszy kolor i pomalowałam pazurki. No pierwsze wrażenie: nie wyszło źle. Poszłam spać. Rano jak zobaczyłam moje palce..o matko z córką:P skórki zalane, lakier prześwituje, cążki w rękę i jakoś doprowadziłam je szybko do ładu i składu. Dobrze, że kolor był taki naturalny, to nie rzucało się to tak w oczy. Dobra pierwsze koty za płoty myślę,  następnym razem na pewno będzie lepiej;) Po 2 tygodniach (odziwo tyle mi się to ‘cudo’ trzymało) nadszedł czas na zmianę mani i poszalałam z kolorem fioletowym. Och nie był to trafny wybór, oj nie. Skórki mniej zalane, ale efekt końcowy nie zadowalał mnie ani trochę. Zniechęcona zmyłam szybko to co powstało, pomalowałam paznokcie zwykłym lakierem i poszłam spać. Przez kilka dni myślałam co robię źle, że efekt jest taki marny, przecież zwykłymi lakierami zawsze wychodziło mi malowanie super. Zrobiłam zatem podejście numer 3, jednak tym razem zabrałam się za malowanie paznokci u nóg. Wyszło jak wyszło-było lepiej niż na rękach, ale wciąż nie było tego wow. Stwierdziłam, że hybrydy jednak nie dla mnie i zestaw poszedł w kąt, a ja uzupełniałam dalej kolekcję zwykłych lakierów. Z czasem o zestawie zupełnie zapomniałam. Wpadł mi  on znowu w ręce w zeszłym roku podczas przeprowadzki. Myślę sobie a wezmę, może się kiedyś jednak przyda. Był to czas, kiedy akurat nosiłam na paznokciach żele  (zrobiłam pierwszy raz na swój ślub i później przez pół roku uzupełniałam, bo szkoda mi było tak tylko na raz założyć) i bardzo mi się spodobało jak fajnie jest mieć lakier na paznokciach dłużej niż 5 dni (tyle zazwyczaj wytrzymywał u mnie zwykły lakier). No i tak sobie ten zestaw leżał w kącie, aż w końcu któregoś pięknego dnia zrobiłam kolejne podejście. Jakież było moje zdziwienie, gdy po skończeniu robienia paznokci byłam w miarę zadowolona z efektu końcowego:) Chciałoby się żec: NO NARESZCIE. Co okazało się kluczem do sukcesu? Dobre oświetlenie. Tak właśnie oświetlenie. Bo gdy odpowiednio oświetlamy paznokcie, to widzimy wszelkie niedociągnięcia oraz wyjeżdżanie na skórki, a wtedy łatwiej nam osiągnąć zamierzony cel. 

Gdy już okazało się, że jednak coś ze mnie może być w kwestii manicure hybrydowego postanowiłam powiększyć swoją kolekcję. Jak pomyślałam tak też zrobiłam. Wtedy w mojej kolekcji pojawiły się produktu Cosmetics Zone. Bardzo przyjemnie się na nich pracuje. Pewnego dnia umyślałam sobie, że chcę neonowy koralowy kolor na paznokciach i wtedy w mojej kolekcji pojawił się lakier firmy Semilac. Jest to jak dotąd mój jedyny produkt z tej firmy. Z czasem kolekcja powiększyła się też o lakiery takich firm jak: Neonail, Silcare, Indigo czy Claresa. 

 
  

Wtedy nastały wakacje i jakimś przypadkiem trafiłam na facebooku na grupę paznokciową zakupów na Aliexpress. O zgrozo. Od sierpnia na mojej liście jest już 85 przesyłek, z czego większość to produkty do paznokci-począwszy od lakierów (teraz większa część moich zbiorów kolorystycznych to chińskie lakiery-stosuję je tylko na sobie i na własne ryzyko), poprzez różnego rodzaju pyłki (holo, neonowe, świecące w ciemności) skończywszy na przeróżnych naklejkach wodnych, stemplach i płytkach do stemplowania. 

  

 


Normalnie przepadłam. A dziewczyny na grupie wciąż jakieś cuda pokazują i okazuje się, że jest to też mi akurat potrzebne;) Pomału staje się to już uzależnieniem, które zaczęło przenosić się też na sferę makijażową (ale o tym w innym poście będzie). 

Pomimo, iż moja kolekcja jest już spora  (aż za bardzo jak na osobę, która robi hybrydy tylko sobie) to wciąż są kolory, których w kolekcji brakuje i ich niedobór uzupełnić należy;) Jest to przy okazji dobry powód do zakupu i przetestowania różnych innych firm, a wybór mamy coraz to większy i większy. A im więcej firm w kolekcji lakierów, tym więcej okazji do napisania posta ;)

Długo wyszło, ale ostrzegałam, że długo będzie;) Osobom, które wytrwały do końca gratuluję wytrwałości i dziękuję.




You May Also Like

0 komentarze

Miło mi bardzo, że tu jesteś. Zapraszam do komentowania i wyrażania swoich opinii. Jeśli Ci się spodobało, pozostań na dłużej.